Bilans dodatni, czyli o ogrodnikowaniu.

Paczam z góry, więc widzę bardzo dokładnie. Gołębie za oknem mają już trzeciego pisklaka w tym roku.

Czykita je obserwuje, ogląda jak rosną. Jeden nie przeżył, jeden odleciał, trzeci siedzi i rośnie. Tak powinno być, żeby urósł i poleciał.

Trochę ma traumatyczne dzieciństwo, jak mu Czykita patrzy złym wzrokiem na jego niewinne ślepka.

A może to nic takiego, te wredne ślepka, skoro już trzeci rośnie?

No nic, ważne, że hotele owadzie z poprzedniego wpisu też już zasiedlone. Może Czykita ma dobrą łapę do gospodarstwa? Trawa rośnie, kwiat znaleziony w śmietniku kwitnie. No dobra, pajęczaki skolonizowały część upraw, ale saldo Czykity i jej farmy jest dodatnie.

Ja z Kefirem mieliśmy duuuużo mniej szczęścia do upraw. Nie mieliśmy chyba podejścia, ani ja ani on. Może pamiętacie? Ani mi ani jemu nie wychodziło. A staraliśmy się cholernie.

Nie wiem, naprawdę nie wiem, to chyba sprawa złego pEha ziemji. Albo obornika, braku obornika. PeHa na pewno miało w tym udział.

Potem podjęliśmy z Kefirem wspólne próby przyglądania się uprawom, ale nam nie szło.

Kefir przygląda się dużo bardziej, ja spałem, ale nasze nadzieje spełzły, spełzały, czy coś i nam się nie udało.

Dlatego się cieszę sukcesami Czykity. Ona też wygląda na ucieszoną. Kręci mi się łza w jedynym oku, jak tak paczę, jaka ona zła i groźna i jak dog niemiecki, jak ja. Dobrzem ją wychował.

A co do kotów z Kramatorska, to mamy mały sukces, napiszę o nim niebawem. Znaczy Fkrótce.

6 Responses

  1. Dobrze poczytać Twoje wspomnienia. Trochę sie gębą uśmiechnęła od tego pEha… U Nas duzo smutku, odeszły dwa Nasze serduszka… wspomnień i łez bardzo duzo

  2. No tak wpis zakończyć! Eh.
    PeHa zdecydowanie Wam za dużo w ogródek zagłada chłopaki. Ja nie wiem. Może jakieś szkolenie u Czykity? Tylko płatne może być tzn w smaczkach …