Hmyzí hotel, czyli telewizor za oknem.

Wiosna się zrobiła, czas był telewizor nastroić. Czykita sie wyspała, za robotę się zabrała. Oglądanie filmów o ptakach na jutubje ją czegoś nauczyło, mianowicie tego, że trzeba mieć owady, po czesku hmyz, żeby przylatywały ptaki. Zaopatrzyła się więc w dwa takie hotele, jeden ma już w cholerę mieszkańców, przepełniony jest hmyzem. No to dawaj drugi […]
Szczęście w słoiku, czyli podarunek w styczniu.
Otrząśnięta po świętach przyłażę do Was z nowinami. Mam nadal problemy z pęcherzem, zmuszają mnie do picia, znaczy motywują i animują podstawiając wodę w różnych garnkach i miejscach. Dają złe proszki, ale potem mogę dostać małe jak rozum Zuzanny pocieszenie z suszonej kury. Ale tak małe, że ledwo je widzę. No może mi brzuch zasłania, […]
Grzebanie pod talerzem, czyli czternaste okienko.
Dziś pogrzebiemy pod wigilijnym czeskim talerzem. Pytacie co tam jest. Nie ma tam nic do jedzenia, więc ja bym nie grzebała. Ale ludzie mają dziwne ciągoty. Dają tam, pod ten talerz, šupiny z kapra znaczy karpie łuski, z tej ryby. Najlepsze, że czasem można je kupić osobno, nie trzeba całego karpia. Po co to? Nie […]
Kefir, czyli trzynaste okienko.
Pytacie o Kefira. Jaki miał albo ma na mnie wpływ. Ja go nie poznałam, poszedł sobie ze swoimi śmietankami dużo wcześniej niż się zjawiłam. Ale fakt, gdyby go nie było, nie byłoby i mnie. No to jest jakiś wpływ. Kefir był mózgiem tej operacji, myślał, widział niewidzialne i rozmawiał z duchami. Przyciągnął potem inne koty, […]
Przybyłam z wrzaskiem, czyli jedenaste okienko.
Czykito, jak Ty się w ogóle znalazłaś w tych Czechach? Pytacie, więc odpowiadam. Przyjechałam z wrzaskiem, wymiotami i wściekłością. Miałam też czipa i paszport. Wcześniej pojechał Duży i się osiedlał, ale duuuuuużo wcześniej. Potem Duża, a za trzy miesiące po Dużej to jeszcze ja i Zuzanna. Przyjechałyśmy na gotowe, do mieszkania, do łóżeczka i moich […]
Muuu w krzakach, czyli dziewiąte okienko.
Pytanie brzmiało: czy Czesi mają trpasliki w ogródkach? Najwyraźniej ktoś kto pyta, zna trochę ten język, bo trpaslík to skrzat. Duża udała się na spacer i to nie dalej niż 15 minut od domu i zbadała kilka ogródków. W większości ogródków był mały basenik. Czasem łaził kot. Była tabliczka – tu mieszka żółw, wściekły i […]
Sens życia, czyli ósme okienko.
Zlepiłam w jedno dwa Wasze pytania i powstało – co jest w życiu najważniejsze, najprzyjemniejsze, najkocie? Ciężkie to i poważne. Ważne jest mieć ciepło i bezpiecznie. Lubię mieć podłogę ciepłą, bo mamy takie ogrzewanie, w dupsko mi ładnie grzeje, tylko żeby Duża włączała mi częściej a nie oszczędzała. Ważne, żeby mieć gdzie się ukryć przed […]
Szata czyni Czykitę, czyli szóste okienko.
Skąd taka wypasiona kreacja, pytacie. Potrzebna, bo balkonuję także przy złej pogodzie. Mam termoizolowaną krabičku, czyli pudełko, a na plecy takie ponczo ze stylowym guzikiem. Ponczo specjalnie dla mnie wykonała najlepsza ciocia od miękkich i kochanych kocyków @Tulinek Magic World znajdziecie ją na fejsie. Poważnie, ona wie najlepiej, co najmilej się ugniata, co szybko schnie, […]
Tonacja pustego brzucha, czyli piąte okienko.
Pytacie – jak skutecznie drzeć się o jedzenie? Głośno. Wytrwale. Żeby Duzi widzieli pustkę w kotku aż do zwieracza, żeby im mózg się okręcał w kółko i chciał uciec z łba przez otwór wielki. Dobrze jest wejść na wysokie rejestry i piszczeć – to łatwiej dociera i polepsza przekaz. Szybciej działają, szybciej napełniają. Myślę, że […]
Ježíši Kriste, czyli czwarte okienko.
Nerwy się według mnie okazuje puszeniem ogona i waleniem tym ogonem. Potrafię też walnąć z liścia i ugryźć. No i Wasze pytanie, co taki podrapany czy ugryziony wet w Czechach powie? Nie bardzo wiem, bo nie słyszałam, większość pacjentów macha ogonem i je w nagrodę piškoty, znaczy biszkopty, nie jakieś koty. Do mnie zaś mówią […]