Mішок подарунків, czyli 2000 kilometrów.

Dzień Kota, przegapiłem. Sporo przegapiłem. Ale trzeba było pilnować dziada Motyi. Najpierw, nie bacząc na porę roku (znaczy było mu wszystko jedno, że jest zima), rozpoczął hodowanie grzyba na łbie.  Maściom i nacieraniom nie było końca. A ile preparatów dostał, całą półkę. Grzyb się pożegnał (chyba), ale za to Motya wyłysiał w innych miejscach i […]

Укрзалізниця, czyli jak kot jechał nie tylko koleją.

To jest opowieść o JEDNYM kocie. A wiecie, ile ich tam jest? Samych, porzuconych, albo czekających na tymczasie? Pięknych jak z bajki,  z włosami długimi jak u księżniczki. Ciężko takim cudom, a co dopiero starym dziadom burym jak Motya. Ciężko, bo zabrać kota do innego kraju kosztuje dużo grosza. Ciężko, bo wojna. Duża biła się […]