Czasem trzeba ich walnąć, czyli jak daję znaki stamtąd.
Wspominałem, że trzeba ludzi do pionu postawić. Są zakręceni, są smutni, mają te dusze jakieś takie zmatené, jak mówią Czesi. Mam tu moją piłkę z wąsami, chciałem w Dużą walnąć tą piłką, bo ugryźć jej, znaczy Dużej, nie mogę. Mam niebiańskie ząbki w porządku, ale są one za daleko. No więc turlam tę piłkę i […]
Jak coś jest dobre, po co to zmieniać, czyli konstanta.
Jestem. Wyjaśnić chcę parę spraw. Pisałem Wam, że Duża nie ogarnia, że zgubiła się, jak piłka pod kanapą. I to trwa, to siedzenie pod kanapą. Obiecałem wrócić i poogarniać, bo jak widać sami nie dają rady. Jak coś jest dobre, powinno zostać. Ale świat się kręci inaczej. Dobre znika i nie jest niestety tak, że […]
Trzy lata, nadal burdel, czyli muszę wrócić.
Tak, dokładnie trzy lata temu się pożegnałem z Wami. Wziąłem piłkę i poszłem. Obserwowałem Was. No jak tylko tylko miałem czas i jak mi się chciało, bo im dłużej się gapię na Was, tym bardziej bym Wam lutnął w łeb. Nie mogę, normalnie nie mogę na to paczeć. Duża się mi smuci i nie może […]
Gwiazdka, gwiazda, nawet dwie, czyli ostatnie okienko!
Dziękuję Wam, że razem stworzyliśmy taki fajny kalendarz adwentowy. Na to ostatnie okienko wybrałam bardzo pasujące pytanie: Najjaśniejsza gwiazda / Gwiazda we Wszechświecie, Czykitko? Wybrałam dwie gwiazdy, co świecą nam zawsze. Pewnie też macie swoje, pomyślimy o nich przy komicznych dżefkach, no nie? To już lećcie do choinek i smakołyków, samych dobrych dni, niech będzie […]
Zemdlone dżefko, czyli dwudzieste pierwsze okienko.
Ktoś w wielce świątecznym nastroju zapytał o najlepszą technikę na zemdlenie choinki z perspektywy suwaczka. Ja nie przewracam choinek, za wysoko mi ją stawiali zawsze. Uważam też, że nie ma co się nawet starać, bo na tej choince nie ma NIC do jedzenia. Nie było, nie ma i nie będzie. Choinkę zemdleć potrafił Morfeusz i […]