Hmyzí hotel, czyli telewizor za oknem.

Wiosna się zrobiła, czas był telewizor nastroić. Czykita sie wyspała, za robotę się zabrała. Oglądanie filmów o ptakach na jutubje ją czegoś nauczyło, mianowicie tego, że trzeba mieć owady, po czesku hmyz, żeby przylatywały ptaki. Zaopatrzyła się więc w dwa takie hotele, jeden ma już w cholerę mieszkańców, przepełniony jest hmyzem. No to dawaj drugi […]

Ти мій Умка, czyli Bystrzak szuka domu.

No to zaczynamy – chłopak ma na imię Умка – Umka, czyli Bystrzak, Mądrala.  No to chyba nie ma co więcej mówić! To właśnie jest Bystrzak. Tak sobie na zdjęciu fikuśnie łapki trzyma, a to połamana łapka, popatrzcie na fotki. Czyli jak obiecałem, tak żem zrobił. Będę pokazywać kumpli Motyi z Kramatorska i okolic. Ja […]

Mішок подарунків, czyli 2000 kilometrów.

Dzień Kota, przegapiłem. Sporo przegapiłem. Ale trzeba było pilnować dziada Motyi. Najpierw, nie bacząc na porę roku (znaczy było mu wszystko jedno, że jest zima), rozpoczął hodowanie grzyba na łbie.  Maściom i nacieraniom nie było końca. A ile preparatów dostał, całą półkę. Grzyb się pożegnał (chyba), ale za to Motya wyłysiał w innych miejscach i […]

Smycz ta sama, czyli jak się pojawiam, chociaż mje nie ma.

Co ja Wam mogę powiedzieć, Motya ciężko zniósł podróż, niby się nie denerwował, ale u nas na zdrowiu mu się pogorszyło. Duża nawet nie pisała, że jest z nami, bo badali go dogłembnie i Duża się bała, żeby z nerwów i zmian choroby na eF nie dostał. Ale nie, dostał tylko leki i smakołyki, Duża […]

Czasem trzeba ich walnąć, czyli jak daję znaki stamtąd.

Wspominałem, że trzeba ludzi do pionu postawić. Są zakręceni, są smutni, mają te dusze jakieś takie zmatené, jak mówią Czesi. Mam tu moją piłkę z wąsami, chciałem w Dużą walnąć tą piłką, bo ugryźć jej, znaczy Dużej, nie mogę. Mam niebiańskie ząbki w porządku, ale są one za daleko. No więc turlam tę piłkę i […]

Jak coś jest dobre, po co to zmieniać, czyli konstanta.

Jestem. Wyjaśnić chcę parę spraw. Pisałem Wam, że Duża nie ogarnia, że zgubiła się, jak piłka pod kanapą. I to trwa, to siedzenie pod kanapą. Obiecałem wrócić i poogarniać, bo jak widać sami nie dają rady. Jak coś jest dobre, powinno zostać. Ale świat się kręci inaczej. Dobre znika i nie jest niestety tak, że […]

Trzy lata, nadal burdel, czyli muszę wrócić.

Tak, dokładnie trzy lata temu się pożegnałem z Wami. Wziąłem piłkę i poszłem. Obserwowałem Was. No jak tylko tylko miałem czas i jak mi się chciało, bo im dłużej się gapię na Was, tym bardziej bym Wam lutnął w łeb. Nie mogę, normalnie nie mogę na to paczeć. Duża się mi smuci i nie może […]