Hmyzí hotel, czyli telewizor za oknem.

Wiosna się zrobiła, czas był telewizor nastroić. Czykita sie wyspała, za robotę się zabrała. Oglądanie filmów o ptakach na jutubje ją czegoś nauczyło, mianowicie tego, że trzeba mieć owady, po czesku hmyz, żeby przylatywały ptaki. Zaopatrzyła się więc w dwa takie hotele, jeden ma już w cholerę mieszkańców, przepełniony jest hmyzem. No to dawaj drugi […]

Szczęście w słoiku, czyli podarunek w styczniu.

Otrząśnięta po świętach przyłażę do Was z nowinami. Mam nadal problemy z pęcherzem, zmuszają mnie do picia, znaczy motywują i animują podstawiając wodę w różnych garnkach i miejscach. Dają złe proszki, ale potem mogę dostać małe jak rozum Zuzanny pocieszenie z suszonej kury. Ale tak małe, że ledwo je widzę. No może mi brzuch zasłania, […]

Kocie życie i łącząca choinka, czyli okienko dwudzieste trzecie.

Jak ktoś nie lata jak wściekły w gorączce, to zapraszam do nas :). Dziś przedostatnie okienko, wiele pytań ale temat jakby nie patrzeć jeden: Czy koty są popularnymi zwierzętami w Czechach? Czy jakieś rozwiązania dotyczące kotów warto przenieść z Czech do Polski i czy jest coś, co z kolei Czesi mogliby przyjąć od Polaków? Jak […]

Pechowy kolor, czyli siedemnaste okienko.

Pytacie o pechowość czarnego kota. No on biedak jest chyba wszędzie pechowy, ale tu mają jeszcze tyle innych obyczajów, że ten czarny kot jakby mniej popularny w zabobonach. Ale faktem jest, mówi się także tu, że  černá kočka nosí smůlu. Znaczy przynosi pecha. Duża wyszperała, że marynarze dawno temu mogli dać żonie czarnego kota i […]

Kto łazi pod oknami, czyli szesnaste okienko.

Pytacie o koty – takie co tu łażą, wolno żyjące, wolno biegające. Są. My mieszkamy w takim dziwnym miejscu, trochę bloków, dużo domków, jak to Duża mówi „poniemieckich” ale chodzi jej o rok budowy, dużo starej i nowej zieleni, spokojne uliczki. No i te koty. Dużą skręca wewnętrznie, jak kot sam łazi, ale one jakieś […]

Grzebanie pod talerzem, czyli czternaste okienko.

Dziś pogrzebiemy pod wigilijnym czeskim talerzem. Pytacie co tam jest. Nie ma tam nic do jedzenia, więc ja bym nie grzebała. Ale ludzie mają dziwne ciągoty. Dają tam, pod ten talerz, šupiny z kapra znaczy karpie łuski, z tej ryby. Najlepsze, że czasem można je kupić osobno, nie trzeba całego karpia. Po co to? Nie […]

Kefir, czyli trzynaste okienko.

Pytacie o Kefira. Jaki miał albo ma na mnie wpływ. Ja go nie poznałam, poszedł sobie ze swoimi śmietankami dużo wcześniej niż się zjawiłam. Ale fakt, gdyby go nie było, nie byłoby i mnie. No to jest jakiś wpływ. Kefir był mózgiem tej operacji, myślał, widział niewidzialne i rozmawiał z duchami. Przyciągnął potem inne koty, […]

Przybyłam z wrzaskiem, czyli jedenaste okienko.

Czykito, jak Ty się w ogóle znalazłaś w tych Czechach? Pytacie, więc odpowiadam. Przyjechałam z wrzaskiem, wymiotami i wściekłością. Miałam też czipa i paszport. Wcześniej pojechał Duży i się osiedlał, ale duuuuuużo wcześniej. Potem Duża, a za trzy miesiące po Dużej to jeszcze ja i Zuzanna. Przyjechałyśmy na gotowe, do mieszkania, do łóżeczka i moich […]

Muuu w krzakach, czyli dziewiąte okienko.

Pytanie brzmiało: czy Czesi mają trpasliki w ogródkach? Najwyraźniej ktoś kto pyta, zna trochę ten język, bo trpaslík to skrzat. Duża udała się na spacer i to nie dalej niż 15 minut od domu i zbadała kilka ogródków. W większości ogródków był mały basenik. Czasem łaził kot. Była tabliczka – tu mieszka żółw, wściekły i […]

Sens życia, czyli ósme okienko.

Zlepiłam w jedno dwa Wasze pytania i powstało – co jest w życiu najważniejsze, najprzyjemniejsze, najkocie? Ciężkie to i poważne. Ważne jest mieć ciepło i bezpiecznie. Lubię mieć podłogę ciepłą, bo mamy takie ogrzewanie, w dupsko mi ładnie grzeje, tylko żeby Duża włączała mi częściej a nie oszczędzała. Ważne, żeby mieć gdzie się ukryć przed […]