Wytarta klamka, czyli pusto.

Wiecie co, jesteśmy w wJelkim mieście z Zuzanną na jakiś czas.

Odkrywamy niesamowite rzeczy, mają tu mjęso dla nas, dużo czasu i cierpliwość do szukania mojej kupy. Wczoraj Zuzanna biegała po domu z mjęsem w bezzębnej gębie i nie wiedziała, gdzie się ukryć ze szczęścia. Uciekła pod kanapę i tam jadła. Trochę bez sensu, bo ja tego nie jem, szynki wolę takie kosztowne.

Nie wrócimy już do K., podobno niebawem będziemy mieć nowy balkon i takie tam. Ale jeszcze musimy poczekać, co mi nie przeszkadza, dopóki jest tak fajnie, jak tu jest. U Bapci i Dziatka.

Duża myślała ostatnio o klamce, tam w K. Jak już tam się tak naprawdę pusto zrobiło, bez mebli i bez nas, to została ta klamka, taka wytarta od smyczy Morfa.

Ta smycz wisiała tam z dziesięć lat, pół życia codziennie się kręciło koło dżwi, drzwi czy jakoś tak.

„Wychodzisz, nie? Idziesz? Wracasz, czekaj, bez smyczy nie idziemy, gdzie leziesz, już wracasz, znowu chcesz iść?” I tak w kółko.

I ta rączka od smyczy wycierała klamkę. Ja to widziałam ze trzy lata, Zuzanna ze sześć, ta smycz była tu wcześniej razem z wujem Morfem a nawet jeszcze wcześniej w innym mieszkaniu.

Pusto było, ale to nie jest złe czy smutne, smutno się zrobiło od tej klamki, tyle morfowspomnień, że aż.. Wiem, w sumie on był okropny i wredny strasznie, ale mnie lubił, spaliśmy sobie i mnie nie tłukł.

Wszystko się zmienia,  balkony, klamki, smycze. Zostają chyba te wspomnienia, jak żeśmy spali razem przy kaloryferze, jak uciekałam z Zuzanną przed odkurzaczem a Morfa objeżdżali wkoło a on dalej spał.  Jak przesuwał wzrokiem tego jednego oka każdego kota, fszyscy uciekali od patrzenia, tylko ja nie.

Jak miał kosze na balkonie i jak mu zawsze Przyjaciele z całej Polski darowali nowy kosz na nowy sezon.

Jak się przyjaźnił z Dużą i lubił Dużego i spał mu pod pachą a rano, nawet bardzo wcześnie to się cieszył, że zaczyna się dzień i ktoś wstaje i mówił „njjjjah”.

Pamiętamy to fszystko i teraz czekamy na nowe klamki i balkon. I na dobre chwile. I szynkę.

 

10 thoughts on “Wytarta klamka, czyli pusto.

  1. Smutno…oby w tym nowym miejscu się Wam wiodło
    Morf, Kefir, Baba..i wiele wiele innych zawsze będą z nami, w każdym domu , oni żyją w sercach i pamięci a nowe miejsce to nowe kartki do zapisania

  2. Wzruszyliśmy się bardzo… Może będzie inna klamka i inny balkon, ale to Wy tworzycie DOM. Duże, kotki i wspomnienia o tych, którzy odeszli, ale tak naprawdę są, zawsze są z Wami, a dzięki tym wpisom też z nami.
    Życzymy Wam dobrego życia w nowym miejscu i ściskamy! Bardzo Wam kibicujemy!

  3. Nieco nostalgicznie sie zrobiło , choć tchnie nową radoscią , lecz łezka sie zakręciła…Zawsze coś pozostawiamy to klamkę , to okno, z którego ktoś spoglądał , lecz wspomnienia zabieramy, żyją w nas i nie raz wracając pamięcią ta klamka łezkę wywoła a obraz niezwykłego czarnego kota przewinie się oczami wyobraźni . I Kefira . I Baby Milejdi. I tych wszystkich małych gnojków zakiblowych .
    Ale teraz czas na nowe -niechaj jak najlepiej się Wam wiedzie !

Dodaj komentarz