Zezowaty wyżeł i konstrukcja mebli.

Już Duża zapowiadała na jednym forum, że będzie historia, od której się puszy ogon, a to oznacza emocje, ja wiem, jak mi się puszy to naprawdę COŚ się dzieje.

Historia nam się przydarzyła niedawno, bo od niedawna tymczasuje się u nas kocur Pirat  co go nazywają czasem tak elegancko Jurand. On jest taki dziki z kupy desek i śmieci, ale wrócić tam nie powinien, bo ma popsute oko. No i niby manier i domu się ma nauczyć choć trochę. Duża go uczy i nas zachęca, żebyśmy przykład dawały. Możemy się drzeć o żarcie, żeby widział jak to działa, to najważniejsze w domowym życiu według mnie.

Duża relaksuje Pirata i nawet on do niej mruczy, choć ucieka. No i czas na grozę. Pewnego dnia Duża latała do śmieci parę razy a potem zabrała się za sprzątanie, ja uciekłam po swojemu pod stół. No a po sprzątaniu NIGDZIE nie było Pirata. NIGDZIE. Po godzinie Duża spanikowała, oblatała dom, klatkę, wszystkie szafy i szafki z latarką od spodu, środka i nawet od góry i NIC. A Pirat to normalny duży  kot jest, nie jakiś gnojek zakiblowy. Po dwóch godzinach Duża z paniką zadzwoniła do Dużej od Pirata bo jak nic dzikus uciekł niespodzianie przez drzwi, jak te śmieci wynosiła. Jak nic. No bo go nie ma i Zuzanna, co zawsze na niego bulgocze i syczy a on do niej w zamian grucha, to Zuzanna milczy, znaczy kota NIE MA. No i tak to trwało, już Duża ogłoszenia chciała robić, że zginął, no bo jak inaczej.

A tu obudził się w Zuzannie tUsty zezowaty wyżeł i podeszła do szafki na buty i syczy i poszła. No to Duża rzuciła się na szafkę, otwiera – NIC, wsadza rękę a tam miętkie czarne coś i to wyskoczyło.

Duża szafkę z pięć razy oglądała z latarką z każdej strony a wiecie, jak on to zrobił? Szafka na buty ma takie uchylne niby szufladki ale uchylne. I się okazało, że to dziwadło nie ma dna od spodu i on tam wlazł jakoś i siedział w tym tak, że od spodu mu nic nie zwisało. Ani kawałek dupska czy ogona.  Taka konstrukcja sprytna.

Duża chciała tańcować z radości jak ja z laserkiem a nauka z tego taka, że:

– Kot też jest wyżeł myśliwski, nawet tUsty i zezowaty

– Kot wejdzie do zamkniętej szafki i będzie ona dalej zamknięta

– Kota jak nie widać, to też może tam być, gdzie go nie widać.

Oby Was taka historia nie spotkała, bo ogon się puszy ale z nerwów, nie z radości.

Trzymajcie kciuki za Pirata, proszę.

On jest pod opieką grupy koci Los z Wrocławia, tu można im pomóc: https://pomagam.pl/m4rm3a7e

Potrzebna też karma dla malców.  No i jeszcze te kciuki za Pirata.

8 thoughts on “Zezowaty wyżeł i konstrukcja mebli.

  1. Współczuje Dużej przeżyć, mam za sobą takie poszukiwania z latarką:/ Ukłony dla Zuzanny, uściski dla Dużej, kciuki za czarnego Juranda!

  2. Skąd my znamy takie historie …tydzień temu szukałam kota, który nie wrócił z ogródka. Pierwsze szukanie o 4 rano, drugie o 6…w domu wszystkie łóżka od spodu obejrzałam z latarką j nic. Wracam zmarznięta a mama mówi zajrzyj pod swoje łóżko, mówię już 5 razy zaglądałam no ale 6 też nie zaszkodzi i patrzę a jak siedzi obrażony na cały świat…nie mruknął ani słowem kocim jak widział jak Mamusia obleciała 2 razy osiedle bez maseczki 🙂

  3. Jak rany opowieść sensacyjna wJelce! wJelce! aż włosy na głowie powstają,nawet te ostatnie 😉 choć w zasadzie nie powinnam się dziwić , bo Pirat to CZARNY kot , a one są zaiste wyjątkowe ! 🙂 Kciuki , także za spokojne dni dla Dużej 😉

  4. Koty potrafią Fszystko 😉 Są, nawet jak ich nie ma. A taki jeden kot Schrödingera to był podobno jednocześnie i żywy, i martwy.
    No i zrozum tu koty 😉
    P.S. Kciuki za Juranda oczywiście są, najmocniejsze!!!

  5. Też już parę razy szukałam któregoś kota i NIGDZIE go nie było, a potem znajdowałam. Czasem w miejscu, gdzie zaglądałam kilka razy. A czasem w jakimś zupełnie nieoczekiwanym. Bywało też tak, że poszukiwany nagle pojawiał się na środku pokoju, przeciągając się rozkosznie i nie wiem, gdzie był schowany. 🙂

Dodaj komentarz