Svalovec, czyli znów kłopoty.

Dziś będzie dużo obrazków, żebyście mnie żałowali. Najpierw zgrzytnęło zamykanie kontenerka, potem winda powiedziała „patro tři” no i spociły mi się stopy, to jest znak, że coś się dzieje. Wyjrzałam z kontenera i co? no to pięknie, jeszcze mi brzuch nie zarósł i znowu ogolą. No i ogolili, zaglądali w pęcherz przez brzuch i nie […]

Inne klamki, inne piłki, czyli zniknięty rok.

To już rok, jak ja piszę sobie tu i się wstydzę, bo nie umiem jak Morfeusz. Niby każdy jest inny i może i ja mam coś do powiedzenia, ale jest nade mną cień legendy. Ja go znam od zawsze, Zuzanna też. Byłyśmy ohydnymi zasmarkanymi (Zuanna) i obsran..mi (ja) zakiblowymi gnojkami dla niego. Wychował takich sporo […]

Velikonoce, czyli Covidonoce część druga.

Wszystko zamknięte, wirus lata i lata, nie wiadomo za bardzo jak świętować. Tu nawet nie można jechać na wycieczkę, bo jak przekroczysz granicę powiatu, to jest już przestępstwo. To już drugie takie Covidonoce i końca nie widać. Duzi kupili sobie wielkie drożdżowe buły na świętowanie i dbali o nas, bo mieli czas. Dla nas zaś […]

Zielony czwartek, zielone piwo, czyli jak się szykujemy do świąt.

Pomyślałam sobie, bo już się wyspałam, że mogłabym Wam więcej pisać o tym, jak tu jest. Co widzę ja z okna i co wiedzą Duzi. Może Was zainteresuje. Teraz jest szczególna okazja czyli śfjęta, jak mawiał Morf, a skoro tak mawiał, to znaczy, że to są śfjęta, nie zaś jakieś święta. Dzisiaj na przykład mamy […]