Egipcjanin Tesla, czyli o niespodziewanym gościu.

W zasadzie święta, czy nie święta, dla mnie bez różnicy. Jak jestem zdrowy to jest git, są chrupy, cukierasy i można ukraść komuś pasztet. Wielkie sprzątanie to u nas jest w sumie zawsze, w końcu jestem kotem specjalnej troski, niezbyt szczelnym, do tego Czykita, u nas pralka się kula w kółko. Jak więc rozpoznałem, że … Czytaj dalej Egipcjanin Tesla, czyli o niespodziewanym gościu.