Hmyzí hotel, czyli telewizor za oknem.

Wiosna się zrobiła, czas był telewizor nastroić. Czykita sie wyspała, za robotę się zabrała. Oglądanie filmów o ptakach na jutubje ją czegoś nauczyło, mianowicie tego, że trzeba mieć owady, po czesku hmyz, żeby przylatywały ptaki.

Zaopatrzyła się więc w dwa takie hotele, jeden ma już w cholerę mieszkańców, przepełniony jest hmyzem. No to dawaj drugi montować.

Ja nie widzę związku między gołębiami a tymi hotelami, ale kurde no, już drugi raz tej wiosny som jajka w gnieździe. Widać je – jajka i gniazdo – dokładnie i dobrze, bo blisko okna jest. Te małe gołębie klopsy mają traumę chyba, jak rosną pod spojrzeniem morderczej Czykity.

Te większe mutanty mentalne, rodzice tych klopsów, łażą po parapecie i patrzą na Czykitę. Zdaje się, że nie ma między nimi nic. Czykita chyba nie uważa, że to jedzenie, a gołębie nie uważają, że koci łeb w pudełku plastikowym to predator.

I tak se żyją w spokoju w tym międzygatunkowym telewizorze.

Trzmajcie kciuki za drugi hotel i za dwa jajka, co są w gnieździe.

Poniżej fotorelacja z ciężkiej pracy Czykity.

Pobudka

Spostrzeżenie zakresu pracy

Przemyślenia projektowe

Odpoczynek

2 Responses

  1. Sesja fotograficzna pt Odpoczynek mnie ujęła szczególnie? To wywalone okrągłe to puchlina głodowa???

  2. Bardzo, bardzo głodowa !!! Wreszcie ktoś zauważył, jeeeeść! Czykita.