Miałem kiedyś gumkę gumową i trzymałem ją łapą i se szczelałem w nos, byłem w tym niezmęczony, znaczy robiłem to cały czas.
Zdarzało się, nie powiem, że i darłem się długo, aż cel osiągłem. Okno otworzyli. Na spacer zabrali. Jeść dali.
Niezmordowany byłem.
I do tego Was też namawiam. Ciężko żartować ze świata dzisiaj, on nam tą gumkę do zabawy zabrał i teraz żadna to zabawa, ale jedno musicie mieć morfoidalne, dokładnie tak morfoidalne jak ja.
Niezmordowanie. No.
Dobra, niby niewiele możemy, ale coś damy radę. A na nasze zmęczenie to czeka zło, że odpuścimy, bo długo, bo ile można. Ja się zła nie lękam, fcale. Jak żyłem, jam był złem 🙂
WJęc, od więc się nie zaczyna, ale od wJęc można. WJęc Duża założyła taką grupe, koty będzie pokazywać – te z daleka, gdzie Motya żył. Kasę czasem się może uzbiera dla Inny na zwierzaki (to ta Duża z Kramatorska, gdzie Motya mieszkał).
Może i DOM się znajdzie dla kogoś? To by było naprawdę git.
A przede wszystkim będę przypominał, jak tam jest i nie ma tak, że żem zmęczony tym tematem.
https://www.facebook.com/groups/1049402103710514
są tam i będą małe bazarki z fajnymi rzeczami, to se popaczajcie. Dla mnie nic nie ma…a CZEKAJCIE przecież są luksusowe perfumy, idealne, bo je turlać łapą można, komicznie spadają z półek. Jep.
A koty sa tu:
Kramatorsk. Sam wschodni koniec Ukrainy, r@#$ federacja z dołu i z góry.
źródło https://deepstatemap.live/en#9/48.5809691/37.5567627

Jak tam o zwierzaki dbać? Niebo dudni codziennie. Ludzie wyjeżdżają, ci bliżej tych czerwonych kwadratów, co się raz zbliżają, raz zatrzymują, raz cofają, ci ludzie są ewakuowani także. Czasem…często… porzucają psy, koty, kury, krowy.
Puchatego ślicznego znaleźć tam nie sztuka. Gdzieś w gruzach, czy w piwnicy. Ale dom mu znaleźć, gorzej.
Zwykłego, chorego, jeszcze łatwiej znaleźć. A kto go spod strefy zero, znaczy spod frontu, adoptuje?
Moja Duża się uparła i Motya przyjechał. Da się. Naprawdę.
No a zawsze pomóc też się da. Na przykład kasy trochę wrzucić, sa paypale, niektóre miejsca mają i konta w złotówkach.
Ale my się skupiamy na Kramatorsku, ot jedna Duża i druga Duża i trzecia i dziesiąta i Duży też się znajdzie i będzie lepiej tam choć trochę.
Na obrazku koty Bantyk i Umka zgodnie paczą w kierunku domu. Może gdzieś jest?
Wasz Morfeusz.
2 Responses
Od lat już siedzę na tym blogu, jest stroną startową każdego nowego telefonu i każdorazowo cieszę się, jak głupia, kiedy widzę nowy post. I prawie zawsze płaczę, kiedy go przeczytam… Czasem że smutku, bezsilności, z żalu. Ale zdarzają się łzy radości, jak dzisiaj-bo są dobrzy ludzie, bo-za mnie-działają. Dziękuję… Dorastam do 3. kota. I dorastam szybciej, gdy czytam takie posty. Przyjdę, kiedy dorosnę. ❤️
Co tu pisać..jesteśmy zmęczeni tą wojną, zmęczeni zalewem nie zawsze miło nastawionych do nas uchodźców, zmęczeni ich obecnością, zalewem uratowanych a teraz tak niechcianych zwierząt. A przecież te co tam zostały żyją w niewyobrażalnie dla nas trudnych warunkach, niewinne, walczące o każdą chwilę życia. Wszystkim nie da się pomóc, ta niemoc męczy najbardziej.
Ale gdyby tak wszyscy spróbowali znaleźć dom dla Umki..może choć świat by się zmienił dla jednego kota