Jak mnie minął czerwiec i czego nie ma, a było.

Jak skok w kuwetę, tak szybko mnie minął. Najpierw pojechała Kiwi, potem żem był w szoku, że pojechała i chyba powoli się otrząsam.

Przez ten prawie miesiąc stwierdziłem, że ludzie robią w świecie syf większy, niż ja, nieszczelny kot na pościeli. Dużo większy i nieodwracalny.

To jest kolejne lato, jak nie ma chrzomszczy, nie ma muchów takich małych, nie ma prawie NIC, żadnych owadów. No i dlatego właśnie jest to kolejny rok, jak Duża nie widzi nietoperzów. Nie mają co jeść, to ich nie ma. Nie ma dużych bąków, choć są posadzone u nas a balkonie  takie wabiące rośliny, co kwitną kusząco dla pszczół, bąków i tego tam całego latającego tałatajstwa, czasem przyleci jakiś puchaty stwór, ale mało.

Nie ma ćmów do polowania dla Zuzanny. I tych komicznych muszek, co się koło lampy gromadziły, aż ściana czarna się wydawała. Nie ma.

A co jest: dużo kostki brukowej, wycięte dżewa, trawa wykoszona na łyso i rude ściernisko jakoś tak, to jest. I same tuje rosną jak na cmentarzu. Nic nie kwitnie prawie, bo by śmieciło, a porządne dżewa nie śmiecą.

Na kostce brukowej, między kamykami chce rosnąć trawa, ale to takie nieporządne, biorą rundapa i psikają, aż spali się wszystko. Jest porządnie, jak na cmentarzu.

Jak żem był adoptowany, a to już będzie dziesięć lat, to były i chrzomszcze i nietoperze i chwasty.

Więc się robi jakoś markotnie.

Jakoś tak. Duża patrzy, nietoperzy wygląda i nic.  Może niech każdy se zasadzi coś, co kwitnie, co owady lubieją, jak ja dobre chrupy. Chociaż tak po dwa krzaczki na balkonie. Może z tego się coś uda, żeby były jeszcze chrzomszcze.

Bo kurna no, jak ich nie będzie, tych zapylaczy i nietoperzy i kwiatów, to może się okazać, że niebawem znaczy Fkrótce, to zostanie tylko kostka brukowa.

A to miasto w nie tym kraju. Zielone. Czego i Wam życzę!

2 thoughts on “Jak mnie minął czerwiec i czego nie ma, a było.

  1. Jak dobrze że myśmy się wyprowadzili na wieś, podmiejską ale zawsze. I trawa jest, i stare drzewa są, i dużo kwitnie różności. Kostki i betonu mało. Współczuję Wam bardzo tej betonozy. Miasto na K jak je pamiętam sprzed wielu lat było takie zielone i piękne.

  2. My mieszkamy w mieście na K. Podobno miasto ogrodów…niestety betonowych..
    nie pamiętam kiedy mucha wpadła mi do mieszkania..nawet pod moim oknem wycięli ostatnie drzewo, teraz wszyscy narzekają na upały i duchotę..i co z tego ? znowu jakiś cymbał wpadł na pomysł poszerzenia ścieżki rowerowej prowadzącej donikąd, do wycięcia stuletnie lipy…
    a tydzień temu miałam okazję zobaczyć delfiny na wolności, powrót do betonowej pustyni jest strasznie bolesny

Dodaj komentarz