Kultywacja, czyli żniwa na sikach.

Dzisiaj to ja dokończę poprzednią opowieść, jak wiecie, byłam u weta i zostawiłam tam siki do kultywowania, znaczy na posiew. Był to kolejny punkt na rachunku i kolejny czas dla Dużych na jedzenie jedynie twarogu i chleba, no może czasem czegoś innego, co było w markecie 30 % taniej, bo termin się kończył.

Ja za to dostałam z Niemiec kartkę z tym, co mi wykultywowali i co mi pływało w sikach oraz leki na to.

Takie koty jak ja, znaczy suwaki, odsikiwane, lubią mieć problem z pęcherzem. I tak mam szczęście bo miałam może raz a mam już prawie cztery lata.

Ale do rzeczy, jak już dostałam te leki, tabletki, to jeszcze mi Duża kupiła suplement, żeby ten mój mocz lepiej się zachowywał, pęcherz żeby się naprawiał od środka i odnawiał i wygładzał, normalnie jak krem na zmarchy to brzmiało. Biorę to i nawet nie pluję.

Rozpakowała Duża tę paczkę, rozwinęła folię, dała Zuzannie, bo ona uwielbia skakać po foliach i je oblizać.

I wtedy z folii wyleciało coś z napisem „dárek pro kočku”. Taka mała różowa zwykła myszka.

Nagle, jakby ją Morf (*)  walnął znienacka, Zuzanna wykultywowała z łba myśl.

Rzadko jej się zdarza, myśl nagłą miała, rzuciła się na tę myszkę, podrzucała pod sufit, ganiała, no wariactwo. Kazała sobie wyciągać spod szafy, spod lodówki, oszalała po prostu.

Dodam, że te śliczności z wypasionego sklepiku, skąd miałam paczkę na święta, to nas nie zajęły wcale, oddamy je zaprzyjaźnionym gnojkom z Hradca.

My kultywujemy inne tradycje. Ja mam zatyczki do uszu i sznureczki od maseczek. Zuzanna ma tą dziadowską myszkę i owady.  Czasem nas poruszy kawałek wstążki, czasem kapsel.

Pewnie dzisiejszym wpisem nie wniosłam Wam za dużo, ale chciałam kultywować tradycję pisania, może się uśmiechniecie w takie trudne dni.

3 thoughts on “Kultywacja, czyli żniwa na sikach.

  1. Tak, zatyczki do uszu bywają hitem.
    Kawałek zwiniętego papieru lub folii.
    Poza tym fszystko, co sobie leży (na stole, na parapecie) i jest nieduże.
    Myszki i piłeczki ostatnio nie.
    Przesyłamy uśmiechy 🙂

Pozostaw odpowiedź Meg. Anuluj pisanie odpowiedzi