Smycz w szufladzie, czyli kogoś znów zabrakło.

Miało być dużo opowieści o tym, jak wędrujemy z Dziadem Motyą po świecie korytarza, kto wie, piwnicy może też.

Miało być słońce w wielkich plamach bogato rozłożone, o każdej porze letniego dnia, na łóżku, na balkonie.

Miało być wiele wrzasków przed świtem o jedzenie, miało być spanie na stole na podkładce pod mysz. Taka symboliczna dominacja nad śfjatem.

Ale widocznie to nam się tak tylko wydawało. Wielki plan był inny i Motya zasnął sobie na stole. Na zawsze.

Smycz znów w szufladzie.

6 Responses

  1. Smutno…
    Motya biega zdrowy i szczęśliwy w spokojnej krainie, bez huków i głodu.
    A my będziemy tęsknić…

  2. Bardzo mi będzie brak Ciebie Motya
    Za szybko pobiegłeś do Miszcza Morfa .
    Wierzyłam , że jeszcze dużo więcej dobrego życia przed Tobą w kochającym i troskliwym domu .
    Do zobaczenia KIEDYŚ……. GDZIEŚ…… wspaniały Seniorku .

  3. Miało być… i było tylko troszkę inaczej, krócej ważne ŻE BYŁO W OGÓLE. Motya niech Ci Morf będzie tam przewodnikiem …

  4. Mial Dom przez wielkie D… odszedł spokojny, kochany… Daliście Mu to czego potrzebował najbardziej ❤️