Świąteczny nastrój, czyli to nie jest wojna o rabat.

Siedzę u Bapci i Dziadka, podobno śmierdzi już od wejścia, że niby ja załatwiłam dywan i on śmierdzi a ja go lubię, więc jest i wonieje.

Jeszcze chyba posiedzę, bo zaraza szaleje, ale w sumie nie widzę powodu do zmian, skoro jem, śpię i wrzeszczę i jest fajnie.

Idą święta, chcę Wam tylko przypomnieć, że nie chodzi o zepsucie ich innym, o szarpanie się w sklepie o głupie tandetne gadżety za miliony monet, warte faktycznie grosze, że niby trzeba zdobyć prezent.

Nie chodzi też o wyrwanie komuś ostatniej butelki perfum w promocji, jakby to był eliksir życia albo środek na sraczkę.

Myślałam sobie, że taki trudny rok, z zarazą, co jej nikt nie zna, rok, kiedy byłyśmy z Dużą zamknięte w domu na wiosnę długo, że w taki rok jakoś ludzie przemyślą, co jest ważne.

Nie przemyśleli. Zamiast na przykład adoptować zwierzaka, takiego, co potrzebuje, albo uratować życie jakiemuś, albo choremu dzieciakowi pomóc, kupują więcej niż kiedykolwiek.

Kupują okropnie dużo, okropnie straszne, jeśli wierzą, że coś to da. Nic. Rzeczy jednorazowe, kolorowe, nic nie wnoszą na dłużej, niż na tę chwilę jak się płaci.

Duża teraz ma mało miejsca w nowym domu, myśli stale, co ważne, na co musi być miejsce, co może zniknąć i pomóc innym, na bazarku albo jako dar dla przytuliska.

Wszystkie ozdoby mamy chyba z bazarków, Duża wieszała i wspominała od kogo są. I pamiętała, komu pomogły te złotówki za śmieszności świąteczne.

Wojna o czarne piątki, cyber mondaje i inne psycho wyprzedaże to NIE są święta.

Jeszcze zdążycie obczaić bazarki pomocowe, kupić jakiś fundacyjny kalendarz, tak po prostu pomóc innym a sobie znaleźć prezent. Duża ma zimowy elegancki płaszcz i świetne (podobno) mazidła na zmarchy za kasę dla kotów. I nie musiała się bić w maseczce o ostatni produkt w promocji.

A to są nasze ozdoby, część tego, co mamy. Pamiętamy, komu grosikiem pomogłyśmy:) i jak to wyciągamy na święta, to sobie koty przypominamy i ludzi, co pomagają.

To szykujcie się ładnie na święta, u nas będzie smrodliwie.

 

3 thoughts on “Świąteczny nastrój, czyli to nie jest wojna o rabat.

  1. No strzał w dziesiątkę jak cały blog!!!
    Życie, życie się liczy i zdrowie i dobro które wraca….
    Wszystkim życzę zdrowia i wesołych świąt i obyśmy ich za rok wszyscy doczekali !!!

Pozostaw odpowiedź Kocia Lady Anuluj pisanie odpowiedzi