A co będzie, jeśli. Znaczy się rzecz o liściach.

Zuzanna lubi liście, lubi je nie tylko jesienią, lubi je szczególnie po zmroku i muszom być z wierzby. Chwyta je na balkonie, poluje i piszczy jak gUpia. Potem niesie liścia do domu, piszczy i ciska liść gdzieś – czasem nosi na łóżko, czasem byle gdzie.

I tak od lat, jest wierzba, som liście, jest Zuzanna. Jest piszczenie.

Niedawno w świetle wjelu zmian, jakie Duzi przeżyli, się Duży zastanawiał „a co by Zuzanna zrobiła, jakby miała balkon bez wierzby?”.

No i się Duża też zasmuciła, jak to by było, taka strata i niepiszczenie.

Niebawem, znaczy na drugi dzień Duża wyprała po raz kolejny (tak, mjałem z tym coś wspólnego) wyprała znaczy się pokrowiec na zabytkowe krzesło i zostawiła wstążeczki, co nimi mocowała pokrowiec.

Słyszy Duża piszczenie i dzikie wrzaski. Balkon zamknięty, much nie ma (Zuzanna na nie też piszczy), idzie Duża obczaić, może się Zuzanna zaklinowała gdzie tUstym zadem i cierpi?

A tu paczcie – lata Zuzanna z wstomszką w gębie jak z liściem wierzby i się drze przez zęby. No dobra, ona prawie nie ma zębów, się drze przez dziąsła.

Taki morał jest, że nawet jak coś tera jest i by czasem się zmieniło i zniknęło, to zafsze są jakieś liście wierzby, takie czy inne.

Tym optymistycznym akcentem kończę i zostawiam Was z wizerunkiem Zuzanny.

Aha – poczytajcie – 3 lata temu też żem podjął temat liści:

Zuzanna, nie.

9 thoughts on “A co będzie, jeśli. Znaczy się rzecz o liściach.

  1. Przepiękna i wesoła Panna Zuzanna niesie pozytywne mysli i optymizm,że nie rzecz tak naprawdę w liściu lecz w tym, czy potrafi sie tego liścia dostrzec w czymkolwiek . I jest dobrze 🙂

Dodaj komentarz