Wesoła wycieczka, czyli nigdy tak nie miało być.

Właściwie wystarczyłby tylko ten obrazek, tylko to zdjęcie.

Duża kupiła sobie kalendarz, jesienią jakoś, nowy, na nowy rok. Pomysł był taki, żeby zawsze coś dobrego zapisać.

Spójrzcie, kalendarz ma fajny tytuł  – moja wesoła wycieczka w 2022.

No i jakoś nie wyszło. Wycieczka miała być fajna, bo nowy rok, bo może wirusa żwir pochłonie czy też piekło, bo będzie lepiej, lżej, także na duszy Dużej.

Dusza. Nie wiem, czy mam i nie wiem, czy ludzie mają. Ale chyba mamy, bo z niej się biorą sny, że aż mi nogi podskakują, albo strachy przed czymś, jak Zuzanny przed nową pościelą ale i radosne kręcenie się na dupsku jak zobaczę żarcie. Z duszy.

Teraz te dusze Dużych obciążone, wiecie czym. I bezsilnością, bezradnością. Duża chciałaby zmienić wiele a dusza siedzi i się boi a ciągnie Dużą w dół.

A świat, co tak pędził do przodu, miał już inteligentne wszystko, od pralki, okien, telefonu aż  po auto, cofnął się jak dureń i wdeptuje w tą samą kupę, co prawie sto lat temu. Niczego się te ludzie nie nauczą. Teraz mamy za rogiem wojnę. Widziałyśmy fszystkie trzy w telewizji, jakby mi się świat złożył na głowę.

Co ja bym zrobiła, jak uciekała, czym, przecież mam straszną chorobę lokomocyjną i ataki paniki w aucie. A Zuzanna? Zuzanna dostaje łupieżu, jak papierek zaszeleści. Jak ma jechać ciemnym pociągiem trzy dni?

Duża sprawdzała nasze papiery na wypadek podróżowania, inni znajomi Duzi kupowali więcej transporterków, leków, jedzenia. Najczarniejsze, co słyszałam tu, od bliskiej nam osoby, ona się martwiła, czy takie suwaki nie lepiej, żeby odeszły, żeby nie musiały tego przeżywać. Wiecie, to jest straszne pytanie, nie obrażajcie się, ale ja się trochę nie dziwię.

Wciąż też myślę, czemu ludzie są tacy nienauczalni. Ja mam zdolnych Dużych, wiecie jak szybko kumają, jak świetnie mogę modyfikować ich zachowania. Naprawdę są pojętni w prostych rzeczach, czemu tylu ludzi nie pojmuje tak prostej rzeczy, że wojna to ZAWSZE zło?

Taki mały kot jak ja umie zmyślnie korygować niepożądane działania Dużych, czemu ludzie ze sobą i z wielkim złem tego nie ogarniają?

Wdeptują w tę samą kupę, w wielu miejscach Ziemi, wdeptują regularnie, nic ich nie powstrzyma. Marszowym krokiem, bo od tego mózg się wyłącza a świata tuż obok nie widać.

Dobrze, że teraz tylu ludzi widzi, że to źle, że już nie maszerują bezmyślnie, ale chcą pomagać, chcą, by było dobrze i bezpiecznie. Chyba już nie ma kogoś, kto jakoś nie pomógł. Można bardzo różnie!

U nas paczcie:  pół ceny kawy idzie na ukraińskie koty. Ale jak inaczej, skoro pan kawiarniarz ma tatuaż na dłoni mňau, bardzo tam fajnie, pluska muzyka i mleko jest z roślin.

https://www.facebook.com/kavarna.muzeumhk

zdjęcie z ich strony, to jest prawdziwe zdjęcie z Kijowa, z pierwszych dni wojny. Dusza mnie boli od patrzenia, a przecież to tylko kot na rękach.

Nigdy, przenigdy byśmy nie chcieli pakować życia w torbę ikeowską, bo od walizki odpadną kółka po kilometrach marszu. Nigdy, przenigdy. Wszyscy chcemy mieć dom, łóżko, poduszkę a ja jeszcze parapet i pasztet. I czapkę Dużego. Zaraz wyjaśnię.

Wiecie co, może zabiorę Dużej ten kalendarz, sama będę pisać.

Moja wesoła wycieczka 2022.

Pasztet, więcej pasztetu. Włoszata czapka Dużego do ugniatania, nigdy jej nie nosił w tym roku bo JA ją ugniatam.

Pasztet. PARAPET, jest już czwarta rano, ja chcę na balkon!

I jeszcze, pamiętajcie o pomaganiu także własnej duszy, bo na razie jest w pomaganiu rozpęd a przyjdzie zmęczenie. A pomoc nadal będzie potrzebna. Napiszcie sobie dobrą rzecz, jak nie codziennie, to chociaż raz na parę dni.

Napiszcie coś dobrego, pozytywnego w komentarzu czy na fejsie. Czekam bardzo.

9 thoughts on “Wesoła wycieczka, czyli nigdy tak nie miało być.

  1. Cześć Czykita! Ludzie tacy już są, że lubią coś porozpier….ć.. Ale dobrze, że niektórzy mieszkają z kocimi przyjaciółmi, to wtedy te zapędy do rozpier…nia trochę się uspokajają, czasami.. Tak czy siak chcę powiedzieć, że świat byłby jeszcze gorszym miejscem bez mruczącego futra

  2. Jedyne pocieszenie w tym okrutnym czasie jest takie że zyskujemy nowe rodziny, nowych przyjaciół,może tylko na chwilę ,na kilka dni ale coś mi się wydaje że jednak na lata

    1. Wszystko to nie mieści się w głowie, Czykitko. W kwietniu mieliśmy jechać na wycieczkę do Odessy, Kijowa i Lwowa. Nie potrafię uwierzyć, że to wszystko się dzieje. Jedyne dobre myśli, jakie mi przychodzą do głowy, to że tak wielu ludziom i zwierzętom na szczęście udało się pomóc. Jak naszej Swietce – to wiesz. I jeszcze codziennie na Instagramie zaglądam do Lewczika – kociego mera Lwowa. Na początku wojny nic nie pisał, a teraz znów pisze. Wrzucił filmik, jak wywalił rzeczy z szafki, albo ukradł kotlecik. I wtedy mam nadzieję, że będzie jeszcze normalnie i dobrze.
      Ściskam Was mocno!

  3. Czikitko masz całkowitą rację-WOJNA zawsze jest zła. Jedyna nadzieja że TA Wojna zakopie coś o wiele bardziej złego co jest między nami. Mam nadzieję że znajomości teraz przekształcą się w wieloletnie prawdziwe przyjażnie przez bardzo duże P na całe lata.Tylko musi skończyć się ten bardzo wredny czas dla nas Wszystkich. Trzymaj się Czikitko razem z Zuzzaną i Dużymi. Gdyby nie było tak daleko bardzo chętnie wstąpiłabym na kocią kawę.

  4. Staliśmy się prawdziwymi sąsiadami. Widzę to w sklepach, na osiedlu. Wolontariat – to jedno, ale my wszyscy możemy pomóc także po prostu będąc. Obok. Tak normalnie. Przykładowo, dziś w sklepie „zwierzęcym” natknęłam się na matkę z dwiema córkami. Potrzebowały grzebienia dla kotów długowłosych. Dopiero co przyjechały. za nic nie mogły się dogadać. Wybrałyśmy ten grzebień, pogadałyśmy. Tak zwyczajnie. O pierdołach. O kotach. Jak sąsiadki z osiedla. Myślę, że to też ma znaczenie.
    P.S. wreszcie się ten mój pracowy język na coś przydaje 😉

    1. Nawet nie wiesz, jak ja Ci tego pracowego zazdroszczę 🙂 baaardzo.
      A pogadać zwyczajnie ma nadzwyczajne znaczenie. Racja.

Comments are closed.